SZTUKATWORZYCIELE

Onego czasu spotkałem stwory z teatru rodem -głowy szukające nieoczywistości w nazwanym świecie, budzące szacunek dla niebanalności skojarzeń i twórczego oglądu codzienności.Padło kilka słów  o przedwczoraj, kilka anegdot z przyszłości, trochę zadań na przyszłość, moc  radości z dzisiaj. Uśmiechy, potakiwania, uprzejme parzenia herbaty i prośby o mleczko, którego znowu podobno ktoś nie przyniósł wypełniały uteatralizowaną przestrzeń. Trwało spotkanie  teatralników, sztukatorów dusz wyzwolonych, nienasyconych przetwarzaczy zwykłości – każdy z błyskiem w oku, pomysłem w kieszeni i pokorą  prawdziwego twórcy, każdy z  mocą sprawczą, alchemią sztuki, wrażliwością  dziecka i dojrzałością artysty, każdy pielęgnujący swe tajemnicę, subtelnie odkrywający swoje moce, delikatnie oddający  rytmy swojej sztuki. Była mądrość i naiwność, siła i niepewność, ciekawość i zniecierpliwienie.

Kilkanaście  plansz zawisło w bezruchu, gadało bezgłośnie, dialogowało w „plastycznym” języku.  Były bezwstydnie kolorowe –czerwone, białe, niebieskie, żółte i zielone. Tkwiła w nich moc, radość, niepokój -prowokowały, intrygowały i inspirowały.

Zaczęliśmy włazić w ich strukturę  dokonując nadspodziewanych poruszeń własnej wyobraźni. Okazało się, że te  przypadkowo rozmieszczone kawałki kolorowych odpadów są znakomitym materiałem do ćwiczeń z wyobraźni. Pojawiły się skojarzenia z cudownym światem  dziecięcej bajki, podwórkiem pełnym zabawy, surrealistycznym snem, groźnym pomrukiem rozpryskanej rozmowy, rozpadającą się na kawałki Ziemią. Budowały się sceniczne metafory, rosły  znaczenia.

Interpretując rzeczywistość owe skrawki materii nagle poczęły teatralizować świat przetwarzając go w  uniwersalny wymiar sztuki. Animatorzy wchodzili pomiędzy powstałe szczeliny, korytarze, przejścia i niewidoczne przesmyki. Plansze wbrew sobie zaczęły zmieniać położenia, kurczyć się i rozszerzać, potykać i chichotać kolebiąc się w chwilą opuszczenia dłoni, które ją trzymały. Ludzie natomiast w cudowny sposób przenosili na siebie ich ciężar, kształt, emocje. Dokonywała  się wymiana energii. Następowało cudowne połączenie nieożywionej materii z człowiekiem. Powstawać zaczął nowy twór , stwórca, może sztukatwór?  licho wie co!. Zgasło światło.

 dsc06539dsc06528dsc06540dsc06531dsc06541dsc06534                                                                                                                                                       Bogdan Sztukatworzyciel Żyłkowski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

twelve − four =