.
Pasują jak ulał -nie wrzynają się i nie ugniatają, nie uciskają i nie krępują –idealnie współbrzmią z naszym ja.Starannie wymodelowane, wielokrotnie wypróbowane, poddane niezbędnemu retuszowi i ceremoniałowi oswojenia, połączone z naszym życiem na zawsze. Pomocne kłamczuszki, skuteczne bezpieczniki, imitacje prawdy i uwiarygodnione podróbki. Oglądając na gębach innych tak samo zgrafizowane jak nasze własne grymasy, pokolorowania i tuszem podkreślenia czujemy się pewnie i bezpiecznie. Stado sklonowanych towarzyszy zapewnia spokój, niemyślenie, kar darowanie. Jak przyjemnie! Założone rytualne miny wymuszają grę, teatralizują zachowania, pozorują prawdę. Ułuda udaje rzeczywistość, fałsz farbuje oczywistość, hipoteza zapędza fakt w kozi róg – włazimy do Teatru Pozorów. Aktorzy w maskach kreują, rozpychają się, szarżują, brną ukontentowani w stronę sobie tylko wiadomą z przygarniętymi, umaskowionymi , a jakże widzami. Sens sztuki niekoniecznie zawiera sensy. Forma dławi znaczenia, iluzja zawłaszcza racjonalizm, rojenia jawią się jako prawdy objawione. Publiczność bije brawa, wielość masek zniewala, powab chwytów formalnych czaruje. Świat staje się fascynujący. Jesteśmy wolni, niczym nie skrepowani pośród masek przeróżnych, twarzy nieprawdziwych, uczuć zatajonych. Bogdan Zamaskowany Żyłkowski


