Ideą warsztatu jest relacja uczeń -mistrz.
Ten pierwszy słucha, gdy ten drugi mówi. Ten mniejszy patrzy, gdy ten większy działa. Ten młodszy odkrywa, gdy ten starszy wyjaśnia. Ten jeszcze szuka drogi a tamten już kieruje ruchem.
Ale potem często następuje zamiana przypisanych tej relacji ról i wtedy jest na warsztatach najciekawiej, bo razem rozluźniamy oporne ciało i ćwiczymy rozciąganie wyobraźni, naciągamy struny głosowe i szukamy poezji rekwizytu. Salwami śmiechu, wybuchami płaczu pobudzamy skrywane emocje. Irytujemy się złośliwymi uwagami i nieprzemyślanymi komentarzami. Uczymy się pokory, odpowiedzialności. Uodparniamy się na stres. Pokonujemy złośliwość przedmiotów martwych. Zdobywamy zaufanie i szacunek dla ciężkiej teatralnej roboty. Stajemy na głowie, żeby precyzja wyrazu scenicznego była najwyższej jakości. Zmieniamy kierunki schematycznych zachowań. Eksperymentujemy i odrzucamy znane metody. Odkrywamy nowe teatralne rzeczywistości. Znikamy, by pojawić się jako cień, kontur albo postać realna. Jesteśmy tam, gdzie nie sposób dotrzeć w normalny sposób. Kreujemy siebie na nowo i ciągle inaczej.
Jesteśmy sobie niezbędni – spotykamy się w tym samym czasie i w tym samym miejscu by zatrzeć wymyślone granice i połączyć się w pasji kreowania wspólnego świata.








