król umiera -Studio Teatralne PRÓBY 2008

KRÓL UMIERA… wg Eugene Ionesco

występują: Paweł Wódczyński, Aleksandra Skirecka, Zuzanna Stach (ta druga), Zuzanna Lipowicz (słuząca) Piotr Pasek, reżyseria: Bogdan Żyłkowski kostiumy: Agnieszka Gierach

 

Ustawienie wąskiej sceny ciągnącej się przez całą długość pomieszczenia pośrodku sali jednoznacznie niosło skojarzenie z modowym wybiegiem. Widz otrzymał sygnał – zaczyna się widowisko, patrz!, baw się!, nie traktuj całkiem poważnie! Dynamiczne tempo pierwszej części przedstawienia nie dawało widzowi szans na analizę i rozważania. Informacje smutne mieszały się z absurdalnymi, a po tych pierwszych zaraz przychodziło zabawne i optymistyczne przełamanie. Spektakl więc w pierwszym odczuciu jawił się jako przerysowany i lekki. Tak, już tytuł wskazuje na to, że król umiera, ale przecież poznajemy zabawnego, bagatelizującego swój stan człowieka. Takich licho nie bierze!- uśmiechamy się. Komiczny ton podkreśla genialnie kreacja służącej- Zuzy Lipowicz, nieco pyskatej, nieco za nowoczesnej, bardzo nam współczesnej, trochę nie pasującej do atmosfery sali tronowej dziewczyny oraz postać nadwornego medyka- Piotr Pasek (tu mam jedyne zastrzeżenie, świetne gesty, ale nie mogę się przekonać do jego intonacji, która brzmi chwilami jak recytacja w szkolnym przedstawieniu) beztrosko odliczającego ostatni e godziny i minuty życia króla…Tylko kto i co właściwie pasuje do realiów zmniejszającego się materialnie królestwa i miejsca gdzie można sterować pogodą? I tak trwamy pod urokiem i groteskowej formy.

Z czasem lepiej poznajemy główne postaci . Paweł Wódczyński -król, dla którego to o czym się nie mówi- nie istnieje, typ pogodnego człowieka który żyje póki jest w ruchu. Ola Skirecka- królowa, cudowna, kochająca, wierna, w pełni poświęcona. Zuzanna Stach – była wybranka króla, mącąca ich wspólne chwile.

Jednak czy wszystko naprawdę „widzimy”? Spektakl zwalnia a bohaterowie zaczynają nam się jawić już inaczej, nie tak czarno-biali.. Bo faktycznie jest król – który póki się ruszał- żył, kreował własną rzeczywistość, który póki szli za nim – oddychał i któremu nagromadzenie wszystkiego powyższego oddychać już prawie nie pozwala.. Bo jest i królowa – patrząca na niego wielkimi oczyma pełnymi łez, starająca się by jej ukochany do końca nieświadomy żył siłą czerpaną z jej obecności, świecił blaskiem odbitym już jedynie w tych jej wielkich oczach… w efekcie egoistka bojąca się żyć dalej i inaczej -już bez niego.. Bo jest i Małgorzata- taka do bólu pragmatyczna, zimna tylko dlatego, że patrząca realnie? Zaczynamy „słuchać”. Wszystko przestaje być śmieszne, a staje się natręctwem, zbędną gadaniną. Umiera człowiek. Nie władca królestwa abstrakcji. Człowiek. Choć w bardzo króciutkiej to przejmującej formie, w półmroku, dzieją się rzeczy dramatyczne. Powiedzieć choremu że umiera? A jeśli tak to jak, kiedy? Poddać się śmierci czy z nią walczyć? W którym momencie hart ducha i wrodzony optymizm nie pobudzą już naszego ciała do walki? Kiedy walczyć przestać? I czy to słabość czy mądrość? Czy poddać się chorobie znaczy zawieść tych którzy bez nas życia sobie wyobrazić nie mogą? Czy dopiero na łożu śmierci dociera do człowieka fakt, że choroba , słabość, perspektywa nadchodzącej śmierci to tylko usprawiedliwienie moralne i nikt czymś co jest wpisane w los każdego z nas nie oczyści swojego sumienia ze złych uczynków popełnionych za życia?

W atmosferze półmroku cicho prowadzone dialogi nabierają bardzo prywatnego dla widza wydźwięku. Przez chwilę zamazana wizja pozwala na silne uderzenie padających treści. A te nieoczekiwanie przygniatają . Dobitnie i boleśnie jak deja vu, niesione echem osobistych refleksji i wydarzeń. Lecz kiedy na ułamek sekundy spotykasz w mroku oczy tak samo zaszklone i rozumiesz się z kimś bez słów to przeżywasz coś niebywale pięknego, co może zdarzyć się tylko w teatrze. I za tę chwilę wszystkim aktorom dziękuję.

Dodatkowe brawa za świetny pomysł na kostiumy – dla Agnieszki Gierach. Z prostych pierwotnie materiałów i krojów stworzyła prawdziwie dworskie cacuszka.

Dla mnie : 10/10. KATARZYNA NOWAK

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

11 − 5 =